Światowy Dzień Walki z Handlem Ludźmi

Niewolnictwo jako pojęcie historyczne? Nic bardziej mylnego! Współcześnie po Ziemi chodzi nawet 40 milionów niewolników. Praca przymusowa, wyzysk seksualny, zmuszanie do kradzieży, żebractwa czy wyłudzania świadczeń socjalnych i kredytów, przymusowe małżeństwa i handel organami – to nie wszystkie formy niewolnictwa XXI wieku.

„Nowoczesne niewolnictwo” - brzmi jak oksymoron? Podporządkowanie sobie innych ludzi w celach wyzysku istniało od zawsze. Obecnie przybrało niespotykaną dotąd skalę. Zmieniło jednak swoje oblicze: stało się nielegalne, a tym samym bardziej wyrafinowane. Nazywamy je nowoczesnym lub współczesnym niewolnictwem. Handel ludźmi jest pojęciem nieco węższym, przez wielu jednak używane bywa zamiennie.

Skala zjawiska

Wedle ostatniego raportu Międzynarodowej Organizacji Pracy (wrzesień 2017) na świecie mamy 40,3 mln ofiar niewolnictwa. Mieści się w tym 24,9 mln pracowników przymusowych oraz 15,4 mln osób tkwiących w przymusowych małżeństwach. 4,5 mln zmuszanych jest do prostytucji. To oznacza, że na 1000 osób przypada 5 stanowiących czyjąś „własność”. Co czwarta z ofiar to dziecko. W seks-biznesie dominuje wyzysk kobiet i dziewcząt, natomiast w szeregach bezpłatnej siły roboczej dominują mężczyźni. Z roku na rok obserwujemy wzrost wyzysku w postaci pracy przymusowej.

Kraje pierwszego świata

Problem niewolnictwa w największym stopniu dotyka Azji i Afryki. Trzeba jednak wiedzieć, że zjawisko dotyczy wszystkich regionów świata, ponieważ wszędzie występuje popyt na tanie produkty i usługi. Do nadużyć dochodzi także w krajach wysoko rozwiniętych. Przestępcy żerują na ludziach w trudnej sytuacji materialnej. Pozyskują ofiary obiecując im lepsze życie, uciekają się do oszustw i manipulacji.

„Obecnie oszuści coraz częściej rekrutują ofiary przez fikcyjne oferty pracy. Porwania i uprowadzenia należą do prawdziwej rzadkości” – mówi Joanna Trela z Punktu Weryfikacji Ofert Pracy. Do szczególnej grupy ryzyka należą osoby na życiowym zakręcie, z niskim wykształceniem i kwalifikacjami, bez znajomości języka, realiów pracy zagranicą oraz prawa pracy.

Polska nie jest wyjątkiem

Polska jest zarówno krajem pochodzenia ofiar, tranzytowym, jak i docelowym. Na naszym rynku, oprócz rodaków, wyzyskiwani są najczęściej obywatele takich państw, jak: Ukraina, Wietnam czy Tadżykistan.

W ubiegłym roku rządowy program KCIK zaopiekował się 187 ofiarami. Wśród nich 74 padły ofiarą pracy przymusowej, 50 zmuszano do prostytucji, 25 uległo nadużyciom pracowniczym, 4 było przymuszonych do żebractwa, zaś pozostałe osoby dotknęły bardziej skomplikowane formy zniewolenia.

W ostatnim raporcie Trafficking in Persons 2018 z 28 czerwca br., Departament Stanów USA umieścił Polskę w pierwszej grupie krajów, które skutecznie walczą z handlem ludźmi (Tier 1). Na czarnej liście znalazły się m. in. takie kraje, jak: Białoruś, Rosja, Korea Północna, Chiny czy Syria.

Polacy na emigracji

Dużo częściej niż we własnym kraju, Polacy bywają wykorzystywani zagranicą, głównie na Zachodzie i Północy Europy. Metody są zwykle podobne: atrakcyjna oferta pracy, manipulowanie prawem, przemoc fizyczna i psychiczna. Jak podaje raport WorkService (maj 2018) głównym kierunkiem emigracji są obecnie Niemcy, Holandia i Wielka Brytania. Emigrację rozważa prawie 2,6 mln dorosłych - to 11,8% populacji kraju. Ponad połowa z nich – 1,5 mln, to „debiutanci”, którzy jeszcze nie skosztowali życia zagranicą. Co ciekawe nie są to zwykle osoby młode, zaś ludzie w średnim wieku. Statystyczny emigrant to osoba młoda przed 34 rokiem życia (51%), z małego miasta lub wsi (69%), bez wyższego wykształcenia (85%), już posiadająca jakieś zatrudnienie (69% respondentów).

Zysk bez ryzyka?

Nie każdy zarobkowy wyjazd zagranicę wiąże się z dużym ryzykiem. Podwyższony stopień zagrożenia cechuje takie branże, jak: budownictwo, rolnictwo, produkcja, usługi, w tym gastronomia, opieka i pomoc domowa. Istnieje szereg środków ostrożności, które warto podjąć przed wyjazdem zagranicę. „Przede wszystkim trzeba gruntownie sprawdzić ofertę, na którą się decydujemy.”– mówi Joanna Trela z Punktu Weryfikacji Ofert Pracy. „Ponadto trzeba wyczulić się na sygnały alarmowe, takie jak: zbyt atrakcyjne warunki, darmowy przejazd lub zakwaterowanie na poczet przyszłej pensji, brak wymagań na wykwalifikowane stanowiska, brak rzetelnych danych firmy lub agencji zamieszczającej ofertę, złe opinie o pracodawcy i tym podobne”.

Strefa cienia

Tak naprawdę nie wiadomo ilu Polaków dotyka co roku problem współczesnego niewolnictwa. Ofiary często nie zdają sobie sprawy z tego, że wyzysk, któremu uległy nosi taką nazwę, nie myślą lub nie chcą myśleć o sobie, jako o ofiarach. Poza tym wielu z nich nie zgłasza nigdzie przestępstwa z lęku przed oprawcami lub deportacją. Niektórzy noszą traumę i wolą nie wracać do przeszłości. Ponadto wykrywalność przestępstwa wciąż nie jest zadowalająca. To wszystko sprawia, że liczby ujęte w statystyki są drastycznie zaniżone. Z szacunków wynika, że problem może dotyczyć nawet 15 tysięcy Polaków rocznie.

Źródło: ngo.pl

Media społecznościowe:

Polecam: